Noctiluca: Najlepsza spółka deep-tech na GPW? To okazja czy pułapka?!! – wywiad

Noctiluca nad abstrakcyjnym strumieniem niebieskiego światła prowadzącym do futurystycznego ekranu.

Spółka Noctiluca, toruński pionier w obszarze deep-tech, wchodzi w 2026 rok z rekordową liczbą partnerstw i znacząco ograniczonym ryzykiem technologicznym. Rok 2025 okazał się momentem zwrotnym, w którym lata pracy laboratoryjnej nad materiałami OLED przełożyły się na realne procesy skalowania i kontraktów w Azji. Dzięki autorskiej rodzinie związków EIL, które potrafią dwukrotnie wydłużyć żywotność niebieskiego piksela, firma stała się partnerem dla globalnych gigantów technologicznych. Rozmawiam z prezesem Mariuszem Bosiakiem oraz członkiem zarządu Mateuszem Nowakiem o strategii odcinania ryzyk, ekspansji na rynki wschodnie oraz nadchodzących testach na liniach masowej produkcji


Poniżej transkrypcja całej rozmowy z Mariuszem Bosiakiem (CEO spółki) oraz Mateuszem Nowakiem (CCO spółki) z 16.12.2025, a na dole moje spojrzenie na spółkę

Konrad Książak: W spółce Noctiluca ostatnio sporo się dzieje. W 2025 roku podpisali znacznie więcej umów w porównaniu do lat 2024 czy 2023. Pod tym względem mamy przeskok. Co to oznacza dla lat 2026-2027? Co w tym momencie dzieje się w spółce i co będzie się działo w najbliższym czasie? O tym dzisiaj porozmawiamy z ludźmi, którzy wiedzą o tym najlepiej. Przedstawicielami spółki są dzisiaj ze mną: Mateusz Nowak, członek zarządu.

Mateusz Nowak: Dzień dobry.

Konrad Książak: Oraz Mariusz Bosiak, prezes spółki Noctiluca.

Mariusz Bosiak: Dzień dobry panu, panie Konradzie, dzień dobry wszystkim widzom i słuchaczom.

Konrad Książak: Panowie, na początku wspomniałem, że u was sporo się dzieje. Patrząc na komunikaty i umowy, rok 2025 wygląda znacznie mocniej niż lata poprzednie. Na jakim etapie jesteście w tym momencie i co aktualnie dzieje się w spółce?

Mateusz Nowak: Dla tych z państwa, którzy nie znają spółki Noctiluca, to toruńska spółka chemiczna, która projektuje, tworzy i produkuje związki chemiczne o wysokiej czystości. Są one stosowane głównie w urządzeniach typu OLED, czyli wyświetlaczach telefonów, telewizorów i smartfonów. Przechodząc do meritum: różnica wobec poprzednich lat polega na ograniczeniu ryzyka technologicznego. Zawsze komunikowaliśmy, że Noctiluca ma bardzo ograniczone ryzyko rynkowe, ale posiada znaczne ryzyko technologiczne. Zmiana między rokiem 2024 a 2025 to silne ograniczenie tego ryzyka.

Widzimy, że lata pracy u podstaw przynoszą efekty już nie tylko w laboratorium, ale na styku laboratorium, biznesu i skalowania. Rozwój technologii i produktów pozwala nam na dużą dozę optymizmu. Stworzyliśmy całą rodzinę nowych związków opartych na wstrzykiwaniu elektronów, czyli materiałów z serii EIL. W portfolio mamy ich już ponad 20, rozwijanych do różnych aplikacji. Realizujemy JDP z jednym z chińskich gigantów technologicznych w zakresie wyświetlaczy. Do pracy nad rodziną EIL dołączyliśmy również prace nad autorskimi ETL, czyli związkami pozwalającymi skutecznie transportować elektrony, co ma przełożenie na nasze portfolio patentowe.

Złożyliśmy dwa zgłoszenia patentowe w tym roku i prawdopodobnie złożymy kolejne dwa do końca roku. Jeśli chodzi o komercjalizację i partnerstwa, mamy do czynienia z dużą progresją. JDP z chińskim gigantem pozwolił nam na silną ekspansję w Azji. Kilkanaście podmiotów testuje obecnie nasze związki, głównie EIL. W poprzednich latach analizowano nasze materiały przesiewowo, wysyłaliśmy kilka różnych związków, a partner wracał z informacją, który rokuje najlepiej. Dzisiaj wysyłamy istotną partię jednego typu materiału, który jest testowany pod każdym możliwym kątem. Feedback dotyczy zazwyczaj jednego konkretnego materiału, co pozwala nam znacząco przyspieszyć jego rozwój.

Kiedyś otrzymywaliśmy informacje zwrotne z przemysłu kilka razy na kwartał, obecnie dostajemy je kilka razy w miesiącu. To doprowadziło do sytuacji, w której wyniki z urządzeń stosujących nasze materiały EIL w Chinach czy na Tajwanie są dwukrotnie lepsze. W układach stosowanych do produkcji realnych urządzeń zwiększyliśmy żywotność niebieskiego piksela ponad dwukrotnie. To kamień milowy, który uprawdopodobnia komercjalizację w kolejnych miejscach. Podpisaliśmy wiele umów MTA w ciągu ostatnich dwóch kwartałów, zarówno w obszarze masowych zastosowań (telewizory, smartfony), jak i niszowych, takich jak mikroledy do VR/AR czy wyświetlacze w sprzęcie AGD. Duża część tych umów jest związana z rodziną materiałów EIL.

Zwiększyliśmy naszą przepustowość poprzez budowę hubu OLED oraz nawiązanie współpracy z czterema nowymi laboratoriami: w Korei, Chinach, Wielkiej Brytanii i na Tajwanie. Pozwala to na równoległe prowadzenie prac i kontrolę krzyżową wyników, co przyspiesza procesy R&D. Zrealizowaliśmy istotną rundę finansowania i prowadzimy ofensywę grantową. Pozyskaliśmy niedawno 2 miliony złotych, a kilka dni temu kolejny grant na około 2,5 miliona złotych. Noctiluca istotnie ograniczyła ryzyko technologiczne i jest na ścieżce komercjalizacji: od NDA, przez MTA, po JDP i wdrożenia. Inwestorzy nas dostrzegają, co widać również w profesjonalnych rekomendacjach analitycznych, co nie jest typowe dla spółki o naszej skali.

Konrad Książak: Wspomniał pan o pokryciu analitycznym, ale umówmy się, nie jesteście najprostszą spółką do analizy. Chciałem zapytać o rok 2025: czy umowy MTA, które teraz podpisujecie, to to samo, co w latach 2023-2024, czy nastąpiła tu jakaś ewolucja?

Mateusz Nowak: To zależy od przypadku. Na pewno skuteczniej przeprowadzamy ten proces. Większość umów MTA to już nie tylko dostarczanie próbek licząc na feedback, ale coraz częściej sprzedaż tych próbek. Pokryliśmy relacjami biznesowymi niemal cały świat, zostało może jeden lub dwóch dużych chińskich graczy, z którymi nie mamy umów. Obecne umowy skupiają się na konkretnym związku, NCEIL-4, co pozwala lepiej zdefiniować agendę testów.

Mariusz Bosiak: Proces przechodzenia od NDA przez MTA do JDP i wdrożenia nie jest wyryty w kamieniu. Doświadczenie z chińskim gigantem pokazało, że od podpisania MTA byliśmy w stanie w ciągu kilku tygodni zaplanować testy na linii produkcyjnej, pomijając etap wspólnych prac nad materiałem. Materiał był na tyle gotowy, że zakwalifikowano go do testów na późną wiosnę przyszłego roku.

Konrad Książak: Czy liczycie na to, że w 2026 roku część umów MTA zmieni się w JDP lub pójdzie krok dalej?

Mariusz Bosiak: Jesteśmy niemal pewni, że kilka umów przekształci się w JDP. Coraz częściej widzimy szansę na współpracę z pominięciem niektórych etapów, co oszczędza czas niezbędny na tuningowanie materiału pod klienta.

Mateusz Nowak: Gdy nasz materiał zostanie zakwalifikowany do linii masowych u dwóch lub trzech podmiotów, kolejne firmy dopuszczą nas do zaawansowanych testów szybciej. Na razie trzymamy się standardowego procesu. W przyszłym roku zamierzamy często bywać w Azji, pierwszy wyjazd planujemy na marzec. Będąc na targach ICDT w Chinach, będziemy mogli lepiej wyczuć nastroje rynkowe.

Konrad Książak: Na waszym rynku jest hegemon, UDC. Czy nie ma ryzyka, że firmy rozmawiają z wami tylko po to, by mieć kartę przetargową w negocjacjach z UDC?

Mariusz Bosiak: Nie mamy informacji, aby to była strategia negocjacyjna. Nasze rozwiązanie EIL jest uniwersalne i może być używane z każdym rodzajem wyświetlaczy OLED, niezależnie od tego, czy zawierają materiały UDC. Obecnie na rynku wciąż nie ma trwałych niebieskich fosforescencyjnych emiterów, które mogłoby dostarczyć UDC. Cały rynek niebieskich pikseli opiera się na materiałach pierwszej generacji, z którymi nasz EIL działa rewelacyjnie. Nawet jeśli UDC wdroży swój niebieski emiter, nasze badania wskazują na synergię, nasz materiał wydłuża czas życia również takich urządzeń.

Konrad Książak: Skoro wasz materiał tak bardzo wydłuża żywotność niebieskiego piksela, to czy skupiacie się wyłącznie na nim, czy emitery niebieskie, zielone i czerwone nadal są w sferze waszych zainteresowań?

Mariusz Bosiak: Słusznie pan zauważył, że mocniej skupiliśmy się na EIL i ETL, ponieważ to materiały transportujące elektrony. Jednak nadal mamy zespół pracujący nad materiałami emisyjnymi, głównie niebieskimi, ale prowadzimy też duży projekt nad czerwonymi materiałami emisyjnymi.

Mateusz Nowak: Ostatni grant, który wygraliśmy, jest dedykowany rozwojowi materiałów MR-TADF. Rozwój emiterów trwa. Rozwiązania EIL i emiterowe są kompatybilne. Wyścig o lepszy kontrast i jasność w pełnym słońcu się nie kończy. Dążymy do bycia dostawcą jak największej liczby materiałów do konkretnej architektury OLED.

Konrad Książak: Jaka jest różnica w marżowości między materiałami EIL a emiterami? Czy umowy na EIL pozwolą wam na samofinansowanie, czy nadal będą potrzebne emisje akcji?

Mariusz Bosiak: Materiały EIL są wysokomarżowe. Uzyskane wyniki, jak dwukrotne zwiększenie żywotności niebieskiego piksela, są nieosiągalne dla samych emiterów, które poprawiają ten parametr o maksymalnie 20%. Dzięki tak dużemu wpływowi na cały układ możemy kontrolować marżę.

Mateusz Nowak: Zamknęliśmy rundę finansowania, mamy gotówkę na obsługę pierwszych zamówień i nie potrzebujemy dużego nakładu inwestycyjnego (CAPEX). Finansowanie z grantów wydłuża nam runway. Mamy też list intencyjny z azjatyckim inwestorem branżowym, który przeprowadza due diligence naszej technologii. Jeśli potrzebny byłby skokowy wzrost mocy produkcyjnych, mamy zbudowany silny network. Nie planujemy żadnej wielkiej emisji tylko po to, by wypełnić obecny pipeline.

Konrad Książak: Skoro produkt jest tak dobry i unikalny, to dlaczego finalizacja rozmów trwa tak długo?

Noctiluca: Mamy kontakt z ośmioma z dziesięciu największych producentów OLED na świecie. Testy w ramach JDP standardowo trwają od dwóch do trzech lat. Nam udało się przejść ten etap w dwa miesiące z jednym z największych producentów. Po świetnych wynikach w ramach MTA już tydzień później mieliśmy delegację technologów z Chin, którzy omawiali modyfikację swojej architektury pod nasz materiał. W porównaniu do spółek takich jak UDC czy Kyulux, które zaczęły zarabiać po wielu latach, my jesteśmy na tym samym etapie znacznie szybciej.

W grę wchodzą kwestie inżynieryjne. Test na linii masowej oznacza, że materiał o wartości kilkunastu tysięcy dolarów trafia do maszyny wartej miliardy. Jeśli produkt zanieczyściłby środowisko produkcyjne, linia mogłaby zostać wyłączona na miesiąc w celu czyszczenia. To wymusza ogromną ostrożność, audyty i krzyżowe kontrole jakości. Musimy dostarczyć kilka serii produkcyjnych, które są testowane pod kątem ponad 30 parametrów. Noctiluca przeszła już tę „ścieżkę zdrowia” i jesteśmy na krótkiej liście dostawców zdolnych dostarczać odpowiednie ilości materiału. Producenci robią testy na liniach zazwyczaj raz w roku, więc musimy wstrzelić się w odpowiednie okienko, którym dla nas jest nadchodząca późna wiosna.

Konrad Książak: Mateusz Sagan powiedział kiedyś, że rozwój spółek deep-tech polega na „odcinaniu ryzyk”. Czy się z tym zgadzacie i jakie ryzyka są jeszcze przed wami?

Mateusz Nowak: Zgadzam się. Zarządzanie ryzykiem wpływa na wycenę. W biotechnologii jest to łatwiejsze do pokazania przez fazy kliniczne. My nie mieliśmy dużego ryzyka rynkowego, bo nasze materiały są kluczowe dla parametrów technicznych branży. Wyzwaniem z przeszłości był dostęp do kapitału venture capital w Polsce, co skłoniło nas do wejścia na NewConnect. Teraz wyzwaniem jest profesjonalizacja i skracanie czasu komercjalizacji. Nie tworzymy technologii „do szuflady” idziemy za potrzebami rynku. Kolejnym zadaniem będzie zwiększenie skali produkcji i dopracowanie procedur kontroli jakości czy łańcucha dostaw, aby być wiarygodnym partnerem dla największych graczy.

Konrad Książak: Zobaczymy, co przyniesie 2026 rok. Dziękuję moim gościom: Mateuszowi Nowakowi oraz Mariuszowi Bosiakowi.


Noctiluca: Pomiędzy technologicznym przełomem a rynkowym niezrozumieniem

Noctiluca pozostaje jednym z najbardziej intrygujących, a zarazem najtrudniejszych do analizy podmiotów na giełdzie. Częsty brak korelacji kursu akcji z wagą publikowanych komunikatów sugeruje, że rynek wciąż nie w pełni dyskontuje potencjał toruńskiej technologii. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że jest to inwestycja o wysokim profilu ryzyka. W najbliższym czasie spółka prawdopodobnie nie wykaże zysku netto ani nie wypłaci dywidendy, bo to nie jest tego typu spółka, a inwestorzy muszą akceptować ryzyko przesunięć w harmonogramach lub potencjalnych emisji kapitału. Główny scenariusz sukcesu opiera się na przejęciu przez globalnego gracza, co pokazał przykład firmy Cynora, lub na „efekcie lawiny” po podpisaniu pierwszej umowy komercyjnej na materiały EIL. Obiecujące testy materiałów wydłużających dwukrotnie żywotność niebieskiego emitera dają solidne podstawy do optymizmu w perspektywie 2026 roku. Dodatkowym buforem bezpieczeństwa jest obecność stabilnego akcjonariusza w postaci funduszu Rubicon Partners (nie mają dużo bezpośrednio, ale pośrednio są dużym akcjonariuszem), który zapewnia wsparcie operacyjne i gotówkowe. Noctiluca to propozycja dla świadomych graczy, gdzie ogromny potencjał wzrostu idzie w parze z typowymi dla sektora deep-tech potężnymi wyzwaniami kapitałowymi.

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *