Od momentu debiutu giełdowego kurs akcji Kolejkowo zyskał ponad 100%, a dynamika spółki nie zwalnia tempa. Firma raportuje wzrosty przychodów oscylujące wokół 100% r/r, co jest bezpośrednim efektem sukcesu nowej ekspozycji w Warszawie oraz rekordowej frekwencji w dotychczasowych lokalizacjach. Trwa analiza potencjału pod nową inwestycję w Gdańsku lub Krakowie. Jaka przyszłość czeka spółkę i jakie cele strategiczne wyznaczono na rok 2026? O kulisach ekspansji i perspektywach wzrostu opowiedział prezes zarządu, Jakub Paczyński.
Poniżej transkrypcja rozmowy (rozmowa odbyła się 11.12.2025), a na samym dole moje przemyślenia o rozmowie:
Konrad Książak: W kwietniu zadebiutowali na giełdzie i kurs już od tego momentu wzrósł ponad 100%. Wzrósł kurs, rosną też wyniki finansowe, a przychody na 2025 rok urosły. Pytanie, co będzie dalej? Mam nadzieję, że na to pytanie odpowie mi prezes spółki Kolejkowo, Jakub Paczyński, który jest moim dzisiejszym gościem. Dzień dobry.
Jakub Paczyński: Dzień dobry.
Konrad Książak: Na początku powiedziałem o wzroście kursu, ale też o wzroście wyników finansowych i od tych wyników chciałem zacząć. Mamy oficjalne wyniki za trzeci kwartał 2025 roku, mówicie też o miesięcznych informacjach finansowych. Zaraz do nich przejdziemy. W każdym razie, biorąc pod uwagę ten trzeci kwartał, mamy mocne wzrosty. Jeżeli chodzi o przychody – ponad 80% wzrostu, EBITDA – 170%, zysk netto – ponad 200% wzrostu. Pytanie: co „nabiło” ten mocny wynik w spółce Kolejkowo?
Jakub Paczyński: Są dwie rzeczy. Pierwsza to oczywiście Kolejkowo w Warszawie, które otworzyliśmy w kwietniu i ono w dużej mierze napędza te wzrosty. Ale też lokalizacje, które były – w cudzysłowie – „starymi” lokalizacjami, czyli Wrocław, Gliwice i po części Jelenia Góra. One też rok do roku dosyć dużo wzrastają. Zresztą było to widać na początku roku, kiedy jeszcze nie było otwarte warszawskie Kolejkowo. Tamte wzrosty też były procentowo dosyć duże, około 20% rok do roku.
Trzeba też zwrócić uwagę, że mamy wzrost zysków i EBITDA o wiele wyższy procentowo niż wzrost przychodów. Wynika to z tego, że atrakcje turystyczne charakteryzują się pewnymi kosztami stałymi, które musimy ponosić, ale jeżeli zwiększa się liczba odwiedzających, to te koszty stałe – czyli czynsz, prąd – są dalej na tym samym poziomie. Więc może to nie jest tak, że każde zwiększenie liczby odbiorców to 100% przełożenia na zysk, ale przy zwiększonej liczbie odwiedzin tego zysku jest po prostu więcej.
Konrad Książak: Czyli możemy powiedzieć, że jeżeli dalej będziecie mieli coraz więcej odwiedzających, to ta tendencja powinna zostać zachowana? Czyli koszty rosną wolniej niż przychody?
Jakub Paczyński: Tak, koszty rosną wolniej niż przychody, z jedną małą gwiazdką. Jeżeli budujemy i tworzymy nowe lokalizacje, mamy też koszty, które nie są wliczane w amortyzację danej lokalizacji, ale są ponoszone przez firmę przy rozwoju. Te koszty mogą wzrastać, ale jeśli chodzi o funkcjonujące lokalizacje, to koszty są na w miarę stałym poziomie.
Konrad Książak: Na początku powiedziałeś, że rośniecie ze względu na Warszawę, ale wasze wcześniejsze lokalizacje również rosną. Czy wy tam coś zmienialiście, że mamy w tym momencie takie wzrosty?
Jakub Paczyński: Byliśmy w bardzo mocnym okresie inwestycji. Budowaliśmy modelarnię w Jeleniej Górze – to jest teraz nasza baza, otwarta w marcu 2024 roku. Mamy tam zarządzanie firmą i przede wszystkim bardzo nowoczesną modelarnię, która przyspiesza produkcję makiet. Przy okazji zrobiliśmy ścieżkę zwiedzania, która może nie jest główną wystawą i nigdy nie było założeniem, żeby odwiedzały ją tłumy, ale na pewno przynosi jakieś przychody i odciąża koszty.
Później była Warszawa, więc musieliśmy całe siły modelarskie i energię skierować na te dwie lokalizacje. Obecnie trochę wracamy do starych lokalizacji, odświeżamy je, dokładamy nowe elementy – chociażby wrocławskie ZOO, które niedawno powstało na makiecie we Wrocławiu, czy palmiarnię gliwicką. Odświeżamy makiety i od razu komunikujemy to w mediach społecznościowych oraz reklamach. Widać, że wzrosty przychodów w tych lokalizacjach wiążą się właśnie z nowościami. Widzę tu jeszcze sporą przestrzeń na zwiększenie odwiedzalności starych wystaw.
Konrad Książak: Biorąc pod uwagę modernizację starych wystaw – czy to był taki jednorazowy strzał (Wrocław, dodaliście ZOO i to spowodowało wzrosty), czy to jest tak, że wy cały czas coś zmieniacie, komunikujecie to i dzięki temu macie większą liczbę odwiedzin?
Jakub Paczyński: To jest proces, który trwa cały czas. Nawet drobne scenki, które wrzucamy, od razu komunikujemy w social mediach, a takie większe rzeczy – w tradycyjnych mediach. Mamy też wystawy czasowe, jak „Miasto z piernika”, które mocno komunikujemy za pomocą influencerów i mediów, korzystając też z internetu. To sprawia, że osoby, które odwiedziły Kolejkowo, chętniej wracają, a ci, którzy jeszcze nie byli, dowiadują się o nowościach i to ich inspiruje do przyjścia.
Konrad Książak: Chciałem spytać jeszcze o Warszawę. Niedawno ją otworzyliście. Powiedz, czy były tam od razu jakieś problemy w związku z otwarciem, czy biorąc pod uwagę liczbę odwiedzających, ona od razu była wysoka i dalej się utrzymuje?
Jakub Paczyński: Warszawa bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Zresztą, gdy robiliśmy ostatnią emisję, nie zakładaliśmy aż tak wysokich wyników w Warszawie. Zazwyczaj staram się podchodzić ostrożnie i konserwatywnie do prognoz oraz zachowania wystaw. Te wystawy są w pewnym sensie „budowane” przez naszych odbiorców. Czytamy wszystkie opinie, sprawdzamy odbiór klientów i staramy się bardzo szybko reagować, szczególnie przy nowo otwartych wystawach. Zawsze robimy sobie taki bufor – dwa, trzy miesiące po otwarciu modelarze nie mają
narzuconych prac, tylko czekamy na reakcję klientów, żeby jak najszybciej udoskonalić makietę. W Warszawie praktycznie od początku mamy świetne opinie – średnia 4,8 na Google, „co pokazuje, że wystawa się podoba i jest wartościowa. To świadczy o tym, że ludzie będą wracali. Warszawa wystrzeliła bardzo mocno i cały czas się to utrzymuje. Zazwyczaj po dwóch, trzech miesiącach jest dołek, a tutaj go nie mieliśmy. Warszawa naprawdę świetnie się rozwija.
Konrad Książak: W Warszawie też coś będziecie teraz zmieniać, czy to jeszcze za wcześnie?
Jakub Paczyński: W Warszawie dokładamy elementy, bo nie wszystko zdążyliśmy zrobić. Oczywiście klienci tego nie widzą, my to widzimy. Mieliśmy szersze plany, więc cały czas dokładamy, ale myślimy już też o tym, żeby Warszawa była trochę większa. Możliwe, że rozszerzymy przestrzeń, którą dysponujemy, bo widzimy bardzo duży potencjał do rozwoju.
Konrad Książak: Powiedzieliśmy o lokalizacjach i wynikach za trzeci kwartał, ale oprócz tego informujecie o miesięcznych wynikach. Mamy informacje o październiku. Przychody netto 110% w górę. Jeśli chodzi o odwiedzalność w październiku 2025 versus 2024 (w lokalizacjach istniejących rok wcześniej), mamy wzrost sprzedaży biletów ogólnie o 20%, wzrost sprzedaży biletów indywidualnych o 27%, ale spadek sprzedaży biletów grupowych o 3%. Czy to jest tak, że wy się bardziej skupiacie na klientach indywidualnych, czy ze względu na sezonowość ta sprzedaż może się wahać?
Jakub Paczyński: Nie wszystko mogę ocenić i nie na wszystko mam wpływ. Rynek turystyczny zmienia się od pandemii, a nawet zmieniał się przed nią. Trudno mi ocenić, czy wpływ na mniejszy wzrost wycieczek ma konflikt MEN z nauczycielami. Kilka dni temu badaliśmy ostatnie trzy miesiące – wrzesień, październik, listopad.
Jeżeli chodzi o klientów indywidualnych, to mamy bardzo duże zaskoczenie – wzrośli nam o 27% w starszych lokalizacjach. Ja liczyłem, że rok do roku ten wzrost będzie na poziomie 5-6% we Wrocławiu i około 7-10% w Gliwicach. Jelenia Góra jest nowsza, więc tam wzrost powinien być około 30%. Ale pomijając Jelenią Górę, dużym zaskoczeniem było to, jak dużo osób nas odwiedziło. Myślę, że jest to spowodowane nowościami i pokazuje potencjał Kolejkowa – dokładanie nowych gadżetów pozwala zwiększać odwiedzalność.
Konrad Książak: Skoro już o tym wspomniałeś, przejdźmy do konfliktu nauczycieli z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Na portalu X pojawiła się informacja odnośnie waszej spółki, że MEN zmienia zasady dotyczące rozliczania godzin ponadwymiarowych nauczycieli. Po tej informacji dość mocno spadliście na jednej sesji, później wyjaśnialiście to na X. O co w ogóle chodzi i jaki to może mieć na was wpływ?
Jakub Paczyński: Konflikt jest z „długą brodą”, trwa już kilka czy kilkanaście lat. Chodzi o rozliczanie godzin, które nauczyciele spędzają na wycieczkach szkolnych, przede wszystkim tych kilkudniowych. Rozstrzygnięcie tego konfliktu w pewnym zakresie zostało dokonane przez Sąd Najwyższy w lutym tego roku. Kolejną falą był wrzesień czy październik, kiedy nauczyciele podnieśli kwestię rozliczenia godzin, gdy cała klasa wychodzi w godzinach
szkolnych, a nauczyciele, którzy mieli mieć np. historię, nie dostają wynagrodzenia, mimo że są gotowi do pracy.
Wyjaśnialiśmy to na X, bo po pierwsze: październik czy listopad to nie jest szczyt sezonu wycieczkowego (ten przypada na maj i czerwiec). Po drugie: do Kolejkowa przychodzą raczej wycieczki jednodniowe, gdzie z rozliczeniem jest mniejszy problem. Po trzecie: problem zastępstw dotyczył klas 4-8. Przedszkola i klasy 0-3 mają jednego nauczyciela, więc nikt nie jest poszkodowany przy wyjściu. My bazujemy przede wszystkim na przedszkolach i klasach 1-3, ewentualnie do 6. Klasy 7-8 jeżdżą częściej na wycieczki dostarczające więcej emocji, jak Energylandia.
Więc procentowo to był margines. Zastanawiam się też, czy przez ten konflikt z nauczycielami rodzice nie chcieli wynagrodzić dzieciom braku wycieczek i stąd możliwy wzrost odwiedzin indywidualnych. Reasumując: konflikt nie ma na nas dużego wpływu. Badaliśmy wrzesień, październik i listopad rok do roku – mamy wzrost wycieczek przedszkolnych i klas 1-3, a spadek w klasach 4-8, co może być spowodowane konfliktem, ale suma summarum
praktycznie nie widzimy negatywnego wpływu na Kolejkowo.
Konrad Książak: Skoro jesteśmy przy rzeczach, które nie do końca podobają się inwestorom, jest jeszcze jedna kwestia: samolot. To nie jest często spotykane, że w leasingu firmowym jest samolot. Pytanie: dlaczego to zrobiliście? Po co ci ten samolot i czy on dużo więcej kosztuje niż samochód?
Jakub Paczyński: Dzięki, że o to pytasz, bo faktycznie budzi to kontrowersje. Mogliśmy schować ten samolot w innych kosztach, ale chcieliśmy być transparentni, szczególnie że jesteśmy na NewConnect. Opublikowaliśmy tę informację. Inwestorzy muszą wziąć pod uwagę dwie rzeczy: logiczną i emocjonalną.
Logicznie: prowadzimy firmę z Jeleniej Góry, a ja muszę być w lokalizacjach i je sprawdzać. Kolejkowo to nie Żabka czy Dino, gdzie jest jeden schemat. To produkt artystyczny. Trzeba mieć oko, które widzi, jak zrobiona jest makieta i jakie są problemy odwiedzających. Dojazd do Warszawy to około 5 godzin, do Gliwic 2,5 godziny. Gdańsk to 6 godzin, Kraków – przez tragiczną autostradę A4 – od 4,5 do 5 godzin. Zastanawiałem się, jak to pogodzić, żeby być szybciej i częściej na miejscu. Padło na samolot. Od razu dementuję – to nie jest moja pasja.
Licencję pilota zrobiłem rok temu właśnie po to, żeby szybciej się przemieszczać. Kosztowo: samolot jest drogi w zakupie, ale użytkowanie nie jest takie drogie. Spalanie to około 8 litrów zwykłej benzyny 98 na 100 km, ale samolot przemieszcza się w linii prostej. Lądowanie w Gliwicach kosztuje 36 zł brutto. Najdrożej jest w Warszawie czy w Balicach – około 170 zł. Serwis robi się co 100 godzin (to odpowiednik ok. 25 tys. km w samochodzie) i
kosztuje około 4-5 tys. zł, czyli jak dla średniego auta. Plusy są takie, że można odliczać pełen VAT i koszty, a samoloty o wiele mniej tracą na wartości przy odsprzedaży niż samochody.
Logicznie jest to słuszny zakup – zamiast być kierowcą, mogę zarządzać firmą. Emocjonalnie: wiem, że na NewConnect rządzą emocje. Jest wyobrażenie, że prezes zwariował i kupił Jumbo Jeta. Dopóki Kolejkowo ma dobre wyniki, temat nie będzie ciążył, ale przy jakimkolwiek potknięciu samolot może „wypłynąć”. Dla mnie to mobilizacja, żeby dowozić wyniki.
Konrad Książak: Rozumiem, że ten samolot to nie jest jakiś najnowszy model za miliony? Często jak myślimy „samolot”, to mamy przed oczami ogromne pieniądze.
Jakub Paczyński: Nie, to jeden z najtańszych samolotów na rynku. Dwumiejscowy, ultralekki, ale certyfikowany. Kosztował 900 000 zł, a nie kilka czy kilkanaście milionów. Absolutnie nie.
Konrad Książak: Mówiąc o samolocie, wspomniałeś o lokalizacjach: Gdańsk i Kraków. Czy niedługo podejmiecie decyzję, gdzie chcecie być? Ile czasu mija od wyboru lokalizacji do wejścia pierwszego klienta?
Jakub Paczyński: Od podpisania umowy do otwarcia potrzebujemy około roku. Nie wiem jeszcze, którą lokalizację wybierzemy. Oglądam miejsca i w Krakowie, i w Gdańsku. Potrzebujemy dużej powierzchni, około 1000-1300 m kw., w miarę w centrum. Takich lokalizacji nie ma dużo i są drogie. Najtrudniej jest znaleźć lokal i podpisać umowę. Poszukujemy aktywnie. Czy to będzie Kraków, czy Gdańsk – teraz to bez różnicy. Obie
lokalizacje są fajne. Ta, gdzie pierwsza znajdzie się odpowiednia powierzchnia, będzie pierwsza.
Konrad Książak: Macie jakiś deadline na wybór lokalizacji?
Jakub Paczyński: Nie chciałbym mówić o deadline’ie. W Warszawie mieliśmy sytuację, gdzie prawie podpisywaliśmy umowę, a negocjacje zostały zerwane. Umowę podpisujemy zazwyczaj na 10 lat, więc lepiej poczekać 3 miesiące czy pół roku, ale mieć naprawdę dobrą lokalizację – tak jak w Warszawie. Chciałbym podpisać umowę na początku roku, styczeń-luty, to moje marzenie.
Konrad Książak: Czy widzicie jeszcze jakieś miejsca w Polsce, albo myślicie o zagranicy?
Jakub Paczyński: Na najbliższe 3-4 lata skupiam się na Polsce. To bardzo dobry, wciąż niezagospodarowany rynek. Turystyka w Polsce rośnie szybciej niż w Europie. Polska jest numerem jeden. Jesteśmy gotowi wejść za granicę, ale uważam, że lepszą zyskowność da nam Gdańsk czy Kraków niż np. czeska Praga. Przez najbliższe trzy lata – Polska.
Konrad Książak: Dla was najlepsza lokalizacja to taka, gdzie jest dużo osób? Czy wolicie miejsca jak Praga, czy może takie, gdzie jest dużo ludzi, ale mało konkurencji?
Jakub Paczyński: Sprawdzamy wielkość ludności lokalnej i liczbę turystów. Oczywiście lepiej mieć mniejszą konkurencję. Widzimy to po wynikach atrakcji w Pradze – mimo świetnego położenia, osiągają przychody na poziomie naszych Gliwic. W Pradze jest duża konkurencja, dobra pogoda i wiele atrakcji zewnętrznych, co rozprasza turystów.
Konrad Książak: Jest jeszcze jedna lokalizacja, inna od standardowego biznesu – Jelenia Góra i nowy format. Czym on jest i czy będzie multiplikowany?
Jakub Paczyński: Polska to świetny rynek, ale myślimy już o tym, co robić, gdy skończą nam się duże miasta na nasz główny produkt. Koncept to park, po którym jeżdżą większe kolejki, na których można usiąść. Lokomotywy będą ciągnęły wagony z ludźmi po zadbanym parku. Wokół modelarni w Jeleniej Górze mamy 2,5 hektara działki. Karkonosze są chętnie odwiedzane, więc będziemy testować ten model. Architekt ma złożyć pozwolenie na budowę w styczniu. Myślę, że na wiosnę położymy pierwsze torowiska. Nie chcemy inwestować od razu dużych pieniędzy. Chcemy wozić turystów nawet za symboliczne kwoty, żeby sprawdzić funkcjonowanie. Jeśli koncept się
sprawdzi, w ciągu 2-3 lat zainwestujemy w budowę parku z prawdziwego zdarzenia. Wtedy chcielibyśmy robić takie parki przy dużych miastach.
Konrad Książak: Na koniec wróćmy do finansów. Podnieśliście prognozę na 2025 rok (23 mln przychodów, 5 mln zysku netto), ale na 2026 rok prognozy nie zmieniliście (27 mln przychodów, 7 mln zysku). Czy to oznacza wypłaszczenie dynamiki w 2026?
Jakub Paczyński: Prognozy były robione w grudniu 2023. Byliśmy wtedy mało znani inwestorom, chcieliśmy pokazać kierunek rozwoju. Ciężko prognozować na dwa lata do przodu. Najważniejsze jest podpisanie umów na najem lokali. Warszawa nas zaskoczyła, stare lokalizacje też, stąd podwyższenie prognozy na 2025. Nad 2026 jeszcze się nie pochylaliśmy. Mam nadzieję, że w pierwszym kwartale podpiszemy umowę na nową lokalizację i wtedy zaprezentujemy zaktualizowane prognozy. Na razie zostawiamy to bez zmian.
Konrad Książak: Czy liczycie, że w 2026 roku we wszystkich lokalizacjach, zwłaszcza starych, dalej będziecie mieli wzrosty odwiedzin?
Jakub Paczyński: Tak, jestem o tym przekonany. Będziemy dokładać nowe elementy i ogrywać to marketingowo, więc liczę na wzrosty we wszystkich lokalizacjach.
Konrad Książak: Będziemy to sprawdzać. Czekamy na informację: Gdańsk czy Kraków. Dziękuję bardzo za rozmowę. Moim gościem był prezes i główny akcjonariusz spółki Kolejkowo, Jakub Paczyński.
Jakub Paczyński: Dziękuję bardzo i pozdrawiam wszystkich słuchaczy i oglądających.
Perspektywy wzrostu i wyzwania strukturalne: Czy Kolejkowo utrzyma tempo?
Na końcu chcę się odnieść do wypowiedzi prezesa. Obecna faza rozwoju Kolejkowa charakteryzuje się wyjątkową dynamiką, która w najbliższych miesiącach powinna owocować dalszymi, trzycyfrowymi wzrostami przychodów. Jest to pochodna tzw. efektu Warszawy, który wciąż silnie rezonuje w wynikach finansowych. Należy jednak zaznaczyć, że w kwietniu 2026 roku nastąpi rocznica otwarcia warszawskiej lokalizacji, co naturalnie wygasi efekt niskiej bazy. Kluczowym pytaniem dla sentymentu rynkowego pozostaje reakcja inwestorów na ewentualną stabilizację wyników w stolicy, nawet jeśli starsze lokalizacje będą kontynuowały trend wzrostowy. Istotnym czynnikiem ryzyka i jednocześnie szansą jest struktura akcjonariatu: prezes zarządu wraz z małżonką kontrolują 84% kapitału poprzez dwie fundacje rodzinne. Tak niski free float ogranicza płynność waloru, co czyni ewentualną nową emisję akcji np. przy okazji ogłoszenia inwestycji w Gdańsku lub Krakowie ruchem wysoce logicznym i pożądanym. Pozwoliłoby to nie tylko sfinansować ekspansję, ale i poprawić strukturę handlu na giełdzie. Choć okres spektakularnych wzrostów przekraczających 100% może dobiegać końca, spółka pozostaje wzorem transparentnej komunikacji na rynku NewConnect. Przy obecnej kapitalizacji oscylującej wokół 100 mln PLN, wycena wydaje się być na poziomie godziwym, odzwierciedlającym realną wartość biznesu bez nadmiernej premii czy dyskonta. Daj znać co Ty myślisz o spółce i czy prezes nawijał „makaron na uszy” czy mówił z sensem







Jeden komentarz
Dzięki za materiał pozdrawiam.
Czekam na kolejne:)